Otworzyłam oczy, i sięgnęłam ręką po mojego iPhona.
Kurwa!- krzyknęłam i szybko zerwałam się z łóżka- Spóźnię się na spotkanie biznesowe.- zaczęłam się
ubierać. Ciągle jednak nie mogłam zapomnieć o moim śnie. Wydawało mi się, że skądś znam tego mężczyznę. Zostawiłam siostrze w kuchni kartkę, że wrócę późno. Pospiesznie wypiłam expresso, bo bez niej nie dałabym rady normalnie funkcjonować. Chwyciłam kluczyki od mojego auta, wskoczyłam do samochodu i z piskiem opon odjechałam spod domu. Wykręciłam numer do mojej asystentki.
- Dzień dobry Emily!-zawołała wesoło moja asystentka przez telefon. Była to kobieta koło 50, ale ja wolałam ją od kogokolwiek innego. Bardzo przypominała mi mamę, której była bliską przyjaciółką- Co się dzieje, kochanie? Panowie z One Direction już na ciebie czekają.
- Dzień dobry, pani Smith proszę niech ich pani czymś zajmie. Zaspałam, ale już jestem w drodze, za jakieś 15 minut powinnam być na miejscu.
-Nie ma problemu złotko zaproponuję panom kawę i ich zagadam, a ty jedź ostrożnie.
-Dziękuję, jest pani kochana. Do zobaczenia
Panowie z One Direction mieli promować naszą nową linię perfum. Pamiętam, że gdy byłam nastolatką uwielbiałam ich słuchać. Był taki jeden chłopak z ich zespołu, który kiedyś mi się podobał. Harry chyba... Rozmyślając dotarłam pod wielki szklany biurowiec. Mój gabinet znajdował się na ostatnim piętrze. Witając się po drodze z ochroniarzem weszłam do windy i wjechałam na ostatnie piętro. Z impetem wpadłam do mojego
gabinetu witając się po drodze z paroma pracownikami i z moją niezastąpioną panią Smith.
- O kochanie wreszcie jesteś. Leć do nich szybciutko, bo jeszcze się rozmyślą.
-Dziękuję pani, że się pani nimi zajęła- cmoknęłam kobietę w policzek.
Weszłam do mojego przestronnego gabinetu i zobaczyłam 5 mężczyzn siedzących do mnie tyłem.
-Witam panowie i przepraszam za spóźnienie.- usiadłam na przeciwko chłopaków na kanapie.
-Dzień dobry. Nic się nie stało. Hmm przyznam szczerze, że spodziewaliśmy się raczej pani po 50-siątce, a tu proszę śliczna kobieta w naszym wieku.-zarumieniłam się- Ja jestem Louis Tomlinson, a to moi przyjaciele: ten blondyn to Niall Horan, obok niego siedzi Liam Payne, ten brunet to Zayn Malik, a ten przystojny facet z lokami to najmłodszy członek zespołu- Harry Styles-podałam kolejno mężczyznom rękę, gdy spojrzałam na ostatniego od razu przypomniał mi się mój sen. To on pomyślałam.
-Miło mi was poznać. Ja jestem Emily Jones i jestem właścicielką tej oto firmy kosmetycznej. Może mówmy sobie po imieniu?- pierwszy raz się tak zachowałam, nigdy wcześniej nie proponowałam mówienia sobie na 'ty' osobom z którymi łączą mnie tylko sprawy biznesowe. Jednak oni mieli w sobie coś niezwykłego. Coś co ciągnęło mnie do nich od samego początku. Byli tacy inni. Tacy zwyczajni.
- Oczywiście-odezwali się wszyscy razem i pokazali zęby w uśmiechu.
-To świetnie. No więc, może przejdźmy do omówienia spraw biznesowych. Popatrzyłam na wszystkich z uwagą, jednak swój wzrok zatrzymałam na dłużej na Harrym. Spojrzałam w jego oczy i... nagle poczułam motylki w brzuchu. 'Nie to przecież nie możliwe. Ja mam 30 lat nie jestem jakąś nastolatką, która zakochuje po uszy od pierwszego wejrzenia'- Hmm no więc wiecie czego od was oczekuję. Macie promować nowe męskie perfumy.
- Okej- odpowiedział Zayn- a na czym tak dokładnie ma polegać nasza rola?
-Wasza rola będzie polegała na udziale w reklamie, ale nie tylko. Poza tym, gdzie tylko nie będziecie macie być nimi psiuknięci. Będą też bilbordy na całym świecie, więc czeka was kręcenie spotu reklamowego i sesja zdjęciowa, a za jakiś miesiąc zaplanowana jest promocja, na której oczywiście musicie być.
-Dużo tego, ale damy radę prawda chłopaki?- spytał Liam
-Bob Budowniczy zawsze da radę!- krzyknął Lou, a my zaczęliśmy się śmiać
-To super pozostaje jeszcze kwestia wynagrodzenia...- chciałam dokończyć, ale przerwał mi Harry
-O to się nie martw, załatwimy to innym razem. Przynajmniej będziemy mieli okazję do kolejnego spotkania- spojrzał mi w oczy
-Uuuuuu, chyba nasz Hazzuś znalazł w końcu swoją inspirację, bo po przygodzie z Taylor nie był żadnym poważnym związku, a tu proszę, pojawia się taka Emily i nagle zaczyna flirtować, staje się szarmancki...- Niall chciał dokończyć, ale Harry walnął go w głowę- Ałła, no co ja tylko prawdę mówię.
-Przepraszam za niego.- uśmiechnął się do mnie Harry
-Nie ma za co.
-To my już może będziemy się już zbierać, bo z pewnością masz jeszcze dzisiaj dużo pracy- powiedział Zayn
-No troszkę- odparłam z uśmiechem na ustach- więc nagranie jest pojutrze. Pasuje wam?-spytałam
-Taaakk!- odpowiedzieli wszyscy.
-No więc spotkajmy się o 10:00 u mnie w biurze, a stąd zabierze nas wszystkich mój kierowca ok.?
-Okej- powiedział Liam- Czyli widzimy się o 10:00. Tylko sie nie spóźnij- dodał, a chłopcy zaczęli się śmiać.
-To, że raz zdarzyło mi się zaspać nie znaczy, że zawsze tak robię
-No okejj- odparł Lou- To my lecimy. Pa pa pa- udał, że wysyła mi buziaka w powietrzu
-Możemy chwilkę porozmawiać?- spytał Harry
-Nie ma problemu. Pa pa chłopcy-pozostali członkowie 1D wyszli z mojego gabinetu- a więc słucham.-uśmiechnęłam się zachęcająco do Hazzy
-Dałabyś mi może swój numer?
-Daj telefon to ci wpiszę- po podaniu przez niego telefonu szybko wstukałam swój numer- Proszę-podałam mu jego Iphona
-Dziękuję-pocałował mnie w policzek-odezwę się do ciebie. Cześć-wyszedł z mojego gabinetu
Poczułam się jak zakochana nastolatka, na którą zwrócił uwagę chłopak. Podeszłam do ogromnego okna znajdującego się w moim gabinecie i dotknęłam ręką mojego policzka. Popatrzyłam na widok Londynu i szepnęłam sama do siebie
-Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś dużego i dobrego.-jeszcze w tym momencie nie wiedziałam, ze poznanie tych 5 wariatów wywoła niezły młynek w moim życiu
*******************************************************************************
No więc witam. Jeśli ktoś czyta proszę o komentarz. Od teraz rozdziały będą pojawiały się częściej.